Belka
Piątek, 14 Grudnia 2018   imieniny: Alfred, Izydor
Rejestracja Witaj: Gościu, Zaloguj się
 
Belka
 

Zagmatwane losy [W najnowszym TN]

Data publikacji: 2018-08-01, Data modyfikacji: 2018-08-04
A A AWydrukDrukuj  
 
Życie Kazimierza Stręciwilka – partyzanta, potem żołnierza wyklętego, do dziś jest w zasadzie zbiorem białych plam. Do niedawna nie było wiadomo nawet gdzie i kiedy zginął. 68 lat po jego śmierci rodzinną łamigłówkę próbuje rozwikłać mieszkający w Tarnobrzegu wnuk żołnierza. – Dziadek urodził się w 1919 r. Po klęsce wrześniowej próbował przedostać się do Francji. Nie udało się, wrócił do Rozwadowa i został zatrudniony w Zakładach Południowych w Stalowej Woli. Po jakimś czasie uznano, że sabotuje pracę i wysłano go przymusowo na roboty do Niemiec. W czasie transportu zabił niemieckiego żandarma i uciekł do lasu, do partyzantki. Trafi ł do słynnego oddziału „Ojca Jana”. Walczyli też jego dwaj bracia, Zygmunt i Roman. Ten pierwszy został rozstrzelany przez Niemców, drugi po wojnie był represjonowany. Z tego, co udało mi się ustalić, dziadek uczestniczył m.in. w słynnej bitwie o Porytowe Wzgórze w Lasach Janowskich, był w grupie podporucznika Usowa – „Konara”, która wyprowadziła zgrupowanie partyzanckie z okrążenia. Gdy w 1944 r. nadeszli Rosjanie, dziadek nie ujawnił się. Pozostał w lesie, nie złożył broni. Po jakimś czasie jednak wrócił do rodzinnego Rozwadowa i tam próbował ułożyć sobie życie. Czuł się w miarę bezpiecznie, część partyzantów, wykonując rozkazy dowództwa, wstąpiła do Milicji Obywatelskiej i Urzędu Bezpieczeństwa, więc w razie niebezpieczeństwa, miał pewność, że zostanie ostrzeżony – opowiada Marcin Kowal, wnuk Kazimierza Stręciwilka. Spokój nie trwał długo. Ulokowani w organach bezpieczeństwa partyzanci zaczęli „znikać”. Jednym z nich był kolega K. Stręciwilka, Józef Kowal. Po latach okazało się, że J. Kowal wylądował „na białych niedźwiedziach”, wywieziony przez NKWD. – Dziadek przyjął jego tożsamość, bo Stręciwilkiem zainteresowało się UB. Wypytywali rodzinę, zaczęły się rewizje w domach. W końcu dziadek uciekł do lasu. Dołączył do oddziału Tadeusza Gajdy „Tarzana”, razem z nim uczestniczył w akcjach przeciwko nowemu porządkowi, a potem, w połowie 1945 r. wyjechał na Ziemie Odzyskane – opowiada wnuk K. Stręciwilka… (wel) Więcej w papierowym i elektronicznym wydaniu „TN”. KUP e-TN (kliknij w obrazek poniżej)  

Pełna treść wiadomości na: tyna.info.pl/?p=32005
tyna.info.pl, Źródło artykułu: tyna.info.pl
 
Komentarze
Brak komentarzy, Twój może być pierwszy!
Autor:
Kod z obrazka:
Puste pole z komentarzem
Puste pole z podpisem
Wyszukaj
 
Kreska
Kreska
Dodaj artykuł
 
Polecane

DOSTAWCY-INTERNETU-W-POLSCE-NAJLEPSZY-INTERNET

 




Brak sond
 
Newsletter
Bądź na bieżąco z nadchodzącymi imprezami. Zapisz się na bezpłatny newsletter.
 
 
staszowski

Powiat staszowski - położony w południowo-wschodniej części województwa świętokrzyskiego, zajmuje powierzchnię 924 km² i liczy 74 tys. mieszkańców, a jego siedzibą jest miasto Staszów. W jego skład wchodzą gminy: Osiek, Połaniec, Staszów, Bogoria, Łubnice, Oleśnica, Rytwiany, Szydłów.

W minionych wiekach ziemia staszowska była we władaniu kilku rodów, stąd na jej terenach zabytkowe pałace, dwory, a nawet zamki obronne. Od szeregu stuleci był to obszar rolniczy z drobnym przemysłem opartym głównie na warsztatach rzemieślniczych. W ostatnich dziesięcioleciach w związku z wydobyciem i przetwórstwem siarki w Grzybowie i Osieku nastąpił istotny jego rozwój. Zabytki to: Staszowski Ratusz z XVIII w., Drewniana dzwonnica w Beszowej, Brama Krakowska, Pałac Artura Radziwiłła, Dwór w Ruszczy i wiele innych.    

 

Zgłoś uwagi - uzupełnij wszystkie pola